Przypomnijmy, iż rok temu prezydent nie podporządkował się zarządzeniu wojewody podkarpackiego, nakazującemu włącznie syren 1 sierpnia o godz. 17 dla uczczenia 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. W całej Polsce syreny włączano wtedy w ramach „treningu uruchomienia i pracy systemów alarmowych".
Prywatne działania szefa obrony cywilnej miasta
Szlęzak argumentował, że takie zarządzenie to manipulacja rodem z PRL i zmuszanie administracyjnymi metodami do czczenia potwornej katastrofy militarnej, politycznej i humanitarnej, jaką było to powstanie. Zażądał też od wojewody, by ten zwolnił go z tego „treningu". Wojewoda odmówił, twierdząc, że prywatne poglądy prezydenta Szlęzaka na genezę i rolę Powstania Warszawskiego nie mają żadnego znaczenia dla wypełniania przez niego funkcji szefa obrony cywilnej Stalowej Woli.
A finał był taki, że prezydent Szlęzak, nie chcąc całkowicie ignorować zarządzenia wojewody, polecił włączyć syreny (jest ich 15) o godz. 11.55. Zawiodła jednak radiowa centrala alarmowa i żadna z nich nie „odpaliła", a ręcznie zdążono włączyć tylko trzy syreny. Z kolei o godz. 17 systemu nie udało się uruchomić z drugiej centrali, ze starostwa powiatowego, gdyż, jak się okazało, urządzenia te, mimo wcześniejszych prób synchronizacji, nie były kompatybilne. „Zgrano" je później.
Zapytaliśmy wtedy starostę Wiesława Siembidę, czy jeśli 1 sierpnia 2010 r. prezydent ponownie nie zgodzi się na włączenie syren o godz. 17, to zrobi to starostwo? – Mamy u siebie tylko podcentralę, ale jeśli system alarmowy miasta nie zostanie całkowicie wyłączony, to zamierzamy uruchomić o tej porze wszystkie syreny – odpowiedział Wiesław Siembida.
Która centrala zadziała
Dziś sytuacja jest taka, że to alarmowa centrala w starostwie jest urządzeniem nadrzędnym wobec centrali miasta. Ale tylko teoretycznie, bo miasto i jego szef obrony cywilnej dalej może zablokować włączenie z zewnątrz „swoich" syren. Jeśli jednak prezydent tak postanowi, to starostwo uruchomi dwie swoje.
– Jedna syrena będąca w gestii powiatowego sztabu zarządzania kryzysowego znajduje się na dachu komunalnego wieżowca przy ulicy Okulickiego, obok dworca PKS. Możemy też przekazywać przez nią komunikaty głosowe. Drugą syrenę zainstalujemy przed pierwszym sierpnia na budynku starostwa – wyjaśnia Wiesław Siembida.
Czy wojewoda nakaże „trening"
Syreny te na pewno zostaną włączone, jeśli przed 1 sierpnia wojewoda ponownie wyda zarządzenie o „treningu" sprawdzającym systemy alarmowe na Podkarpaciu (27 lipca o godz. 11 próbę swoich syren przeprowadziła Huta Stalowa Wola SA sprawdzić!!!!).
– Rok temu, w związku z 65. rocznicą Powstania Warszawskiego, to była ogólnopolska akcja, rozpoczęta pismem od szefa MSWiA. Nie wiadomo jeszcze, czy resort zamierza ją powtórzyć w tym roku. Niezależnie od tego wojewoda sam może zarządzić taki test systemów alarmowych, a szef obrony cywilnej miasta ma obowiązek go wykonać. Zobaczymy co tym razem, w roku wyborczym, zrobi prezydent Szlęzak – powiedział „Sztafecie" Wiesław Bek, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego.
Co na to Szlęzak
Co więc zamierza prezydent? – Jeśli wojewoda wyda takie zarządzenie, to postąpię podobnie jak rok temu. Ale mam nadzieję, że po ubiegłorocznych doświadczeniach pan wojewoda nie zrobi podobnego głupstwa – powiedział „Sztafecie" prezydent Szlęzak. Zapowiedź uruchomienia przez starostwo dwóch syren przyjmuje ze spokojem. – Nikomu nie zabraniam takich akcji. Jak ktoś uważa, że ma ku temu powód, to niech włącza syreny. Ja nie mam – dodaje.
Prezydent zaznacza jednak, że jeśli będzie tak techniczna możliwość, to zablokuje próbę uruchomienia przez starostwo miejskich syren 1 sierpnia o godz. 17. – Zdania w sprawie negatywnej oceny Powstania Warszawskiego nie zmieniłem od lat. A zarzucanie mi, że robię to z pobudek wyborczych świadczy o kompletnym oderwaniu od rzeczywistości. To raczej druga strona postępuje koniunkturalnie, bo jakoś wcześniej nie miała pomysłu na jakiekolwiek upamiętnienia Powstania Warszawskiego, i to ona jest zainteresowana tą żałosną hucpą z syrenami – ocenia prezydent Szlęzak.


















