Szeleszczące już gdzieniegdzie pod butami liście każą mi sądzić, że koniec lata zbliża się wielkimi krokami. To nawet dobrze. Jesień zawsze niesie ze sobą zmiany. Także w modzie. Bierzemy więc pod lupę mijający sezon w modzie wiosna-lato 2010!
Postanowiłam udowodnić, że nie tylko w przewidywaniu trendów nie mam sobie równych (powiało skromnością?). Zabawiłam się w modową prorokinię i przygotowałam listę rzeczy, które nigdy nie będą modne. Przynajmniej taką mam nadzieję.
Do napisania artykułu zainspirował mnie kolega, który w chwili szczerości zdradził mi tajemnice swojej alkowy. Wyznał, że jak widzi swoją kobietę snującą się po domu w podkolanówkach, tzw. „antygwałtkach", to zastanawia się nad wymianą niewiasty na lepszy model.
Okazuje się, że wcale nie muszą być „babciowe", infantylne, staroświeckie. Te najmodniejsze są śliczne, zwiewne jak mgiełka i eksponują to, co kobieta ma najpiękniejsze. Bo wiosenne sukienki w kwiatki budzą po zimowym śnie naszą kobiecość.