
Niejeden mieszkaniec Stalowej Woli przygląda się wystawie. Choć niewiele widać. Prawie nic. Zasłonięta, czarna witryna. A w środku półmrok, pali się tylko ultrafioletowe światło. Dyskoteka, nie dyskoteka? Otwarte od południa do późnej nocy. Ale za małe na tancbudę. To, co to jest?